niedziela, 30 czerwca 2013

Chapter Eight - ,,You drive me wild''

Lily Brooks

Nie mogłam spać. Myślałam o Justinie i o rzeczach, które mogły się dzisiaj wydarzyć. Stephanie też nie pomagała, ciągle do mnie dzwoniąc. Ignorowałam ją; wiedziałam dokładnie, co powie.

''O mój boże Lily, wszystko w porządku?'' '' Justin jest chujem!'' '' Tak mi przykro Lils!'' Nie, na pewno nie chcę takich rozmów. Byłoby gorzej gdyby ona mu uwierzyła.

Więc tu jestem, idąc drogą do dużego budynku szkolnego w czwartkowy ranek. Martwię się o Justina, to za mało powiedziane. Wyraz jego twarzy kiedy pokazałam my post Brada na Facebooku, nawiedzał mnie całą noc.

Po cichu udałam się do swojej szafki, starając się być niezauważalną. Wiedziałam już, że nie będę mogła kontrolować moich emocji względem Brada- w mojej głowie złamałam mu nos już miliony razy.Nigdy nie miał mojego szacunku a poprzez zamieszczanie obciążających bzdur na Facebooku, zrujnował jakiekolwiek szanse na to.

Otworzyłam szafkę i wyjęłam moje książki, nieśmiało zerkając w prawo i w lewo, aby upewnić się, że nikt na mnie nie patrzy. Zastanawiam się, co ludzie o mnie myślą. To raczej coś typu ''To jest Lily, ta biedna dziewczyna nękana przez szkolnego frajera''zamknęłam swoją szafkę natychmiast, z czystej wściekłości. Oczywiście ludzie będą myśleć takie rzeczy. Jak bardzo chciałam im wszystkim powiedzieć, że nic z tego co napisał Brad nie jest prawdą...

''Lily!'' Stephanie krzyknęłam, biegnąć w stronę mojej szafki.Głowy natychmiast odwróciły się w naszą stronę, poczułam na swoich plecach wścibskie spojrzenia.

Stephanie wyglądała jakby dopiero co wyszła z łóżka- co prawdopodobnie było prawdą- jej włosy związane były w niechlujny kok, a na jej twarzy nie było makijażu, ku mojemu zaskoczeniu. Oddychała ciężko i starała się odzyskać pozycję, kładą rękę na jednej z szafek obok mnie.

''Hej Steph'' powitałam ją, strzelając jej mały uśmiech przed zamknięciem szafki. Byłam gotowa od niej odejść, ale zatrzymała mnie przed tym, ciągnąc za rękę by mnie odwrócić.

Rzuciła mi pytające spojrzenie, badając moją twarz w poszukiwaniu ukrytych emocji. Pewnie oczekuje, że jestem smutna, zraniona i załamana- nic z tego. Zamiast tego byłam bardzo zła.

''Lils, Muszę z tobą porozmawiać. W- widziałam post Brada na Facebooku''- wyjąkała, przerwałam jej.

''Zatrzymaj się. Nic z tego nie jest prawdą, Steph. Justin nie nękał mnie. W rzeczywistości, nie pomyślałby o czymś co byłoby wbrew mojej woli'' syknęłam, sprawiając, ze zamknęła się na moment. Po pierwsze, była w szoku. Następnie, wyraz jej twarzy złagodniał a ona pokręciła głową z dezaprobatą.

''To oczywiste, że zaprzeczasz- to coś strasznego przez co przeszłaś-''

''Nie!'' przerwałam jej ponownie. ''Dlaczego wierzysz w to co napisał Brad? Brad to dupek, myślałam, że to wiesz!Wszystko czego chce, to ukryć przed wszystkimi, o czym rozmawiał z chłopakami. Usłyszałam jego chory plan... on chce mnie przelecieć na balu! Jestem tobą zdegustowana, Steph! Justin jest kochany i-''

''Tam jest!'' Usłyszałam jak jakiś facet krzyczy, powodując, ze uczniowie odwrócili głowy w kierunku drzwi.

''Spójrz, Lils. Przepraszam, myślałam, że-''

Znowu przerwałam Stephanie,kładąc palec wskazujący na moich ustach, sygnalizując jej by była cicho, moje spojrzenie również powędrowało do głównego wejścia, by dowiedzieć się o kim mówili, mimo iż byłam prawie pewna kto to.

Miałam rację. Jego głowa wisiała nisko, gdy miał ludzi, w drodze do końca korytarza, gdzie znajdowała się jego szafka. Przełknęłam ślinę, nie bardzo wiedząc co robić. Nikt nic nie powiedział, gdy doszedł do swojej szafki, otwierając ją i wyciągając z niej książki.

Rozejrzałam się wokół mnie, zauważając że kilka ludzi się na mnie patrzy. Nienawidziłam tego w szkole, plotki zawsze rozprzestrzeniały się tak szybko. Jednak mój wzrok znów powędrował na chłopaka, który poprawił swoje okulary i nerwowo oblizał wargę.

Zachowywał się tak, jakby nie był świadomy ile ludzi się na niego patrzy, ale wiedziałam, ze jest odwrotnie. Z drżącymi rękoma odłożył książki do torby, jego miodowe  i nieco błyszczące oczy były ukryte za okularami. Nie mogłam znieść tego- Musiałam coś zrobić, żeby poczuł się lepiej, uspokoić go jakoś.

Tak więc, popchnęłam kilku ludzi stojących przede mną i udałam się prosto do niego.

''Lily co ty robisz?'' słyszałam syk Stephanie za mną. Nawet nie miałam ochoty jej odpowiadać- przecież widziała.

Zatrzymałam się obok niego i posłałam mu uśmiech kiedy jego wzrok spotkał się z moim, jego piwne kule porwały mnie. Oblizując swoje wargi, odwzajemnił uśmiech, sprawiając, że moje serce zaczęło szybciej bić. Chciałam, żeby wiedział, że nie był sam i że nie dbam o to co ludzie myślą o mnie- o nas.

''Hej Justin'' powitałam go, starając się brzmieć wesoło. Właściwie to byłam wesoła, kiedy się do mnie uśmiechnął. Ile rzeczy może zrobić jeden uśmiech...

''Hej Lily'' sposób w jaki powiedział moje imię, sprawił, że dreszcze przebiegły po moim kręgosłupie. Jego głos był taki seksowny, jak głos faceta rano. Tak po prostu sprawił, że moje hormony zaczęły buzować. Droga by zrujnować tak słodki moment.

Po tym jak zamknął szafkę, po protu patrzył się na mnie, z uśmiechem w kącikach jego pulchnych ust. Dziś był ubrany w jasnoniebieską koszulkę z podwiniętymi rękawami, a do tego dopasowane spodnie khaki. Jego ciało było bardziej widoczne ponieważ nie założył swetra. Nie zrozumcie mnie źle, swetry również wyglądają na nim seksownie. On wygląda seksownie we wszystkim.

Szybko otrząsnęłam się z transu, zdając sobie sprawę, dlaczego tak naprawdę przyszłam do niego w pierwszej kolejności. Byłam zdeterminowana by Brad dowiedział się że jest największym dupkiem jakiego znam i że tak na prawdę nikt go nie lubi- co jest raczej prawdą, z wyjątkiem jego głupich przyjaciół oczywiście. Średnia IQ zespołu koszykówki na pewno zwiększy się, gdy Justin do nich dołączy.

''Myślałam'' zaczęłam, uśmieszek rozprzestrzenił się na mojej twarzy, niektóre z moich planów, jak zemścić się na Bradzie, przemknęły przez mój umysł, szczególnie obrazy gdzie pcham jego głowę w dół toalety. ''Nadszedł czas, naszej zemsty na Bradzie. Bądźmy kreatywni''

Justin uniósł brwi, najwyraźniej nie rozumiejąc mnie w pełni. Załęże się, że nigdy nie mścił się na nikim. To będzie jego pierwszy raz.

''Wiesz, malowanie jego samochodu na głęboki różowy kolor czy coś takiego. Coś, co go zawstydzi'' wyjaśniłam, zdobywając kolejne pytające spojrzenie od Justina. Marzyłam by tego nie robił-jego ciemne brwi były bardzo seksowne.

''Przestań!'' syknęłam ''Nie patrz tak na mnie. Zaczyna mnie denerwować to, że nie jesteś w pełni świadomy tego, jak atrakcyjny jesteś kiedy marszczysz swoje brwi'' Wspaniale. Znów zastanawiam się dlaczego powiedziałam to wszystko na głos.

''C-co? Uważasz, że jestem- uh, atrakcyjny?'' zapytał, łącząc brwi razem jeszcze bardziej, posyłając mi minę typu 'co-kurwa-próbujesz-przez-to-powiedzieć'. Boże. Naprawdę nie wiem.

''Tak.  Nie było to oczywiste wcześniej?'' przyznałam bezczelnie, odnosząc się do naszego spotkania w szatni. W odpowiedzi, jego usta się rozchyliły, co sprawiło, ze chciałam jęczeć głośno. To już trzeci raz, kiedy chcę robić.... tak właściwie to co ja chcę robić?

''Uh- więc, tak, ja-''

''Bieber!'' głos warknął, co spowodowało że lekko podskoczyłam. Tutaj jest, skurwiel. Justin zamarł w miejscu, ale wydawało mi się, że go uspokoiłam, gdy położyłam dłoń na jego ramieniu, posyłając mu uspokajający wyraz twarzy.

''Bądź spokojny. Brad jest opóźniony, miej to na uwadze'' zażartowałam, chociaż i tak miałam to teraz na myśli. Brad był jednym z najbardziej opóźnionych ludzi, których znałam.

Powoli się odwróciłam, spotykając wściekłego Brada i jego przyjaciół stojących za nim. Brad nie zwracał na mnie uwagi- był całkowicie skupiony na Justinie.

''Powiedz 'Stinson' '' szepnąłem do Justina, upewniając się, by Brad tego nie słyszał.

''Stinson'' Justin odpowiedział głębokim głosem, brzmiał zaskakująco nonszalancko. Mój oddech uwiązł w gardle na dźwięk jego głosu. Wiedziałam, że to nie był czas by ślinić się na głos Justina, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać. Justin kontrolował mnie i nawet tego nie wiedział.

Brad wydawał się być wstrząśnięty wypowiedzią Justina, ale szybko odzyskał- co wszyscy nazywają'' fajną''- postawę. Tak jak mówiłam, był powolny.

''Co ty tu robisz- z nią?'' powolny numer dwa, znany również jako Kevin, pisnął.  Brad i Kevin tworzyliby wspaniałą parę. Chciałabym zobaczyć jak chodziliby po korytarzach razem, a ręce owinięte mieliby wokół swoich ramion. Wszyscy w szkole byliby w szoku, to na pewno.

''Uh, rozmawialiśmy'' Justin jęknął, przyciągając moje chore myśli po raz kolejny.

Brad parsknął śmiechem i pokręcił głową'' Oczywiście, rozmawialiście. Jestem pewien, ż eo różnych rzeczach, na przykład jakim chorym draniem jesteś.'' Splunął na niego, a cień rozbawienia pojawił się w jego oczach. Zacisnęłam pięści.

''Masz rację Brad. Miał mnie już przelecieć, tak jak ty chciałeś zrobić to po balu.'' Rzuciłam, strzelając mu sztylety. Usta Brada opadły po mojej odpowiedzi, na co uśmiechnęłam się zwycięsko. Ha! Tak myśl, suko.

Niestety- dla niego- jeszcze nie skończyłam. ''Jesteś najgłupszą osobą jaką kurwa znam!'' Ktoś, zgaduje że to Justin, lekko trącił mnie w ramię, cicho mówiąc, że przekroczyłam linię. Cóż, pierdolić linię i moją reputację szkolnego pupilka. Pieprzyć Justina- chwila, to brzmiało rzeczywiście jak genialny plan. Lily przestań!

''Plus, założę się że Justin byłby o wiele lepszy w łóżku od ciebie. Wszyscy mówią że twój penis ma zaledwie pięć centymetrów długości.'' Skarciłam, na co tłum, który zebrał się naokoło nas, zaczął ciężko oddychać. ''Twój mózg też jest mały, biorąc pod uwagę że twoja najlepsza ocena to D.''

Z tym skończyła się moja wypowiedź. Mój wzrok spotkał się ze wrzokiem Stephanie, która wyglądała na bardziej zmartwioną niż kiedykolwiek. Zrobiła ruch krojenia poprzez szyje, sygnalizując że to może być moja śmierć. Miała rację.

Po raz kolejny przemówiłam, nie myśląc o konsekwencjach.. To był oczywiście moment,w  którym zdałam sobie sprawę, że nie powinnam nic mówić. Było za późno, żyły na szyi Brada były wyraźnie widoczne przez jego skórę, sygnalizując, że był bardzo zły na mnie. Nie mogłam go o to winić.

''Co próbujesz przez to powiedzieć Lily?Że ty, dziewica Maryja- albo już nie dziewica Maryja- pieprzyłaś się z tym frajerem? Przestań, wszyscy wiemy, że zmusił Cię do tego. To on zamknął cię w tej szatni, prawdopodobnie Ci groził-''

''Oh, proszę Brad. Przestań pieprzyć, nic nie wiesz. Ta wiadomość na Facebooku to najbardziej żałosne działanie, jakie kiedykolwiek spotkałam. Oskarżenie jednego z najinteligentniejszych, najsłodszych chłopaków jakich znam o coś takiego jak molestowanie seksualne. Jesteś chory na głowę Brad'' warknęłam, patrząc na niego z czystym obrzydzeniem.

On nawet nie miał szans odpowiedzieć, ponieważ zadzwonił dzwonek szkolny, sygnalizujący by udać się do klas. Nowy dzień oficjalnie rozpoczęty. Podniosłam torbę na ramię, strzeliłam Bradowi ostatnie spojrzenie przed tym jak chwyciłam Justina za rękę.

''Wkrótce wszyscy będą wiedzieć jakim chujem jesteś'' syknęłam na niego. Po tym, wyciągnęłam Justina za mną, przez tłum, który był wciąż wokół nas, oczekując jakiś ciekawych wydarzeń. Wielka szkoda, wolałam iść do klasy niż kłócić się ze szkolnym kretynem.


Justin Bieber

Ten czwartek przeleciał zaskakująco szybko, głównie dlatego, że myślę o tym co powiedziała Lily dzisiaj rano. Tak jakby ten moment między Bradem a Lily nigdy się nie wydarzył ponieważ myślałem o czymś innym.

''Przestań! Nie patrz tak na mnie. Zaczyna mnie denerwować to, że nie jesteś w pełni świadomy tego, jak atrakcyjny jesteś kiedy marszczysz swoje brwi''

Jej słowa krążyły w mojej głowie. Od momentu kiedy opuściły jej usta nie byłem w stanie myśleć o niczym innym. Sprawiałem że była sfrustrowana? Zastanawiałem się, co ona ma na myśli przez to. Jej oddech na chwilę przyspieszył, a jej policzki się zaczerwieniły. Nigdy nie chciałem tak bardzo czytać w myślach, jak teraz.

Zamknąłem drzwi za mną, opierając swoje plecy o nie, westchnąłem. Było coraz gorzej- każdy dzień, każda godzina, każda minuta. Spotykanie się z nią zdecydowanie to pogarszało. Na samą myśl o niej moje dolne regiony były bardziej wrażliwe niż kiedykolwiek. Nawet moje dżinsy wydawały się ciaśniejsze.

Musiałem brać zimny prysznic przez co najmniej trzydzieści minut, aby się tego pozbyć- tak źle że nie mogłem skoczyć pod prysznic co godzinę.

Zgaduje, ze marzyłem za dużo. Nie mogłem sobie pomóc, ale wyobraź sobie gładkie ręce Lily, które jeżdżą na moich nagich ramionach. Tydzień temu nie bardzo wiedziałbym co robić- teraz wiem. Po naszym momencie w szatni, wiedziałem.

Chciałem być blisko niej, chciałem poczuć nasze ciała razem, jednocześnie wbijając swoje języki nawzajem w swoje usta. Czułem się tak dobrze, nie mogłem wyrzucić tego z mojego umysłu. Wiedziałem, ze istnieje sposób by być jeszcze bliżej niej, znów przyciskając ją do ściany.

Zachęcam ją zobaczyć-  wszystko o niej- nigdy nie była taka silna. Pożądanie połączone z byciem blisko niej miał taki dziwny wpływ na mnie. Cała moja osobowość może się zmienić tak jak wczoraj. Czułem się znacznie pewniej i przede wszystkim bardziej dominująco.

Podświadomie chciałem, żeby ona nieco się mnie bała, jakby była moją zdobyczą a ja miałbym ją pożreć. W tej chwili, czułem się silniejszy niż kiedykolwiek. Cieszyłem się, ze mam dominację nad nią. Ale w takich chwilach ja ta, w której wychodziłem z budynku szkoły, zdałem sobie sprawę, ze jestem chory.

Moja mam nauczyła mnie traktować kobiety z szacunkiem i jestem pewien, że nie miała na myśli zachowania zwierząt. Co dziwne, byłem pewny, ze Lily to lubi.

Delikatne, miękkie ręce owinęły się wokół mojego nadgarstka, zatrzymując mój tok myślenia . I od razu wiedziałem do kogo ta ręka należała- czułem te ręce na moich włosach, na mojej szczęce. Lily.

Bardzo się starałem nie jęknąć na te wspomnienia. Tymczasem Lily już wyciągnęła mnie na pusty korytarz. Zaskoczyło mnie, że nic nie powiedziała, po prostu szła. Jej włosy uczesane były w niechlujnego koka i była ubrana w biały fartuch.

Otworzyła drzwi do sali lekcyjnej i weszła ciągnąc mnie za nią. Szybko zamknęła drzwi za nami, miałem zapytać co tutaj robimy, ale mnie uprzedziła.

''Co ty robisz? Idąc korytarzem byłeś... zamyślony'' zauważyła. Szybko oblizała wargi, wydawała się być rozproszona przez chwilę, chciałem zapytać co rozbiłem źle. Wtedy zdałem sobie sprawę- przekrzywiałem brwi.

''Ja tylko myślałem'' wzruszyłem ramionami, patrząc na jej różowe usta. Napięcie między nami rosło, tak jak wczoraj. Rozejrzałem się naokoło mnie, zauważyłem stojak z próbówkami, z którymi wcześniej prawdopodobnie pracowała. To wyjaśnia dlaczego miała na sobie fartuch.

''Po prostu myślałeś?'' spytała drżącym głosem. Czy ona jest na mnie zła? Natychmiast zacząłem zadawać sobie pytania, poprzez co może być zdenerwowana- dlaczego sprawiłem że była zdenerwowana?

''O czym myślałeś?'' zapytała a jej wzrok spadł w dół, powodując u niej chichot. Przez chwilę byłem zdezorientowany. Mów wzrok podążył za nie i- O kurwa.

To było ogromne wybrzuszenie widoczne w moich spodniach i nie było sposoby bym coś wymyślił. Szybko spojrzałem jeszcze raz, nasze spojrzenia się spotkały.

''No i co?'' zapytała. '' Co sprawiło, że masz wzwód?''

Nie było odwrotu. Była powodem i wiedziała o tym. Kiedyś byłem nieśmiałych chłopce- albo wciąż byłem, gdy Lily nie było w pobliżu- nie było nigdzie widać. W jej oczach widziałem pożądanie, coś, co podkręciło mnie do maksimum.

Westchnąłem, mojej ręce były spocone, a powietrze stawało się coraz bardziej gęste. Moja zwierzęca strona się odezwała. Zwilżyłem swoje usta jeszcze raz, patrząc prosto w jej zielone oczy, zanim odpowiedziałem.

''Myślałem o tobie. Sprawiasz że dziczeje''




_________________________________

Czy Lily dobrze zrobiła kłócąc się z Bradem?
Co zrobi Lily, po tym gdy dowiedziała się że Justin przez nią dziczeje?



Serdecznie zapraszam na moje opowiadanie our hearts beat as one 
Piszcie czy Wam się podoba, nie wiem czy jest sens pisanie :) 


Nowy rozdział za tydzień. 

dziękuje za każdy komentarz, za każde dodanie się do obserwujących ♥



CZYTAM=KOMENTUJE
komentarze bardzo motywują mnie do dalszej pracy i muszę przyznać, ze jeśli jest ich więcej rozdziały pojawiają się szybciej.

39 komentarzy:

  1. to jest najlepsze opowiadanie jakie czytałam. wole to opowiadanie niz Dangera. serio.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest takie sfghj i po prostu nie mogę doczekać się przyszłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Detka_BieberPl30 czerwca 2013 19:36

    jeju jak ja to kocham już się nie mogę doczekać na kolejny kocham ich jak na siebie działają

    OdpowiedzUsuń
  4. Kbsruikb tłumacz dalej. Kocham to!!

    OdpowiedzUsuń
  5. matko, matko, matko! jaki rozdział! *_____* i to ostatnie zdanie Justin'a <3 Boże... chcę już następną niedzielę! następny rozdział! <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  6. o jezu sdfghjkjhgfghj kocham, kocham, kocham

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział jak zwykle genialny, dziękuje że tłumaczysz, kocham cię i czekam do następnej niedzieli ♥
    @ariauhl

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100 % z osobą wyżej !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział askdfhasfgas <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to opowiadanie, oni na siebie tak działają że asdfghjll, tlumacz dalej, czekam! @wardzia69

    OdpowiedzUsuń
  11. omg ale oni na siebie działają xd
    jedno z najlepszych opowiadań :3
    już się nie mogę doczekać następnego rozdziału *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, to było cudowne! Uwielbiam moment w którym obraża tego dupka! *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaa przeczytalam wszystko w jeden dzień. Jestes swietna <333

    OdpowiedzUsuń
  14. Lily, byłaś genialna, a zwłaszcza to przy Bradzie, ale czy nasz Jus nie słyszał, że w jego obronie powiedziała także, że jest najinteligentniejszym i najslodszym?!
    Ostatnie zdaniem najlepsze, ciekawe jak ona zareaguje? Kocham to, kocham Jily. <3
    Ale nowy dopiero za tydzień? Bo nie rozumiem, tak ktoś napisał w komentarzu wyżej. Ehm nie mogę tyle czekać.. Szkoda, że jesteśmy blisko autorki z rozdziałami, i pomimo, że ma być ponoć za tydzień, będę sprawdzała to codziennie. <3

    MOŻESZ MNIE NA TT POINFORMOWAĆ? :>
    BYŁABYM WDZIĘCZNA. :
    @Oliifka
    BĄDŹ NA ASKU:
    ask.fm/SeOlson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohm, niedoczytanie moje, widzę już, że rozdział za tydzień. Przepraszam. c:

      Usuń
  15. Jejku jak ja bardzo kocham to opowiadanie xd
    Jest takie inne i w końcu Justin nie jest gangsterem albo jakimś bezczelnym typem czy coś.
    Każdy rozdział czytam nawet po trzy razy albo i więcej i zaglądam na tego bloga nawet po dwa razy dziennie. Takie moje małe uzależnienie ;)
    Tak poza tym twoje tłumaczenie jest świetne.
    Kocham cię za to, że znalazłaś te fanfiction i postanowiłaś je tłumaczyć.
    Jesteś cudowna.
    @luuuvmee

    OdpowiedzUsuń
  16. jagidfgaifuyqyafg! Jak ja kocham to opowiadanie! <3
    Justin jaki odważny i mrr *.*
    A Lily nieźle Bradowi wygarnęła, ha! Należało mu się!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
    Dziękuję, buziaki <3

    @NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
  17. "Myślaałem o tobie. Sprawiasz że dziczeje" haha Justin xd. Czekam na następny @siemaJus xx

    OdpowiedzUsuń
  18. opowiadanie genialne, rozdziały coraz genialniejsze, a ty kochana ♥
    @Victorauhl

    OdpowiedzUsuń
  19. polać Lily! hahahaha
    @alileys

    OdpowiedzUsuń
  20. całe opowiadanie przeczytałam w jeden dzień, czego nigdy wcześniej nie udało mi się zrobić!
    fajnie że znalazłaś i podjęłaś się tłumaczenia całkiem innej historii ;) @shawtrauhl

    OdpowiedzUsuń
  21. asdfghjk genialne opowiadanie
    @biedirdev

    OdpowiedzUsuń
  22. To jest świetne! Nie wytrzymam tygodnia. ashtpgjdjpgjt <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie przeczytałam wszystkie rozdziały i... AAAAAAAAA! To jest ZAJEBISTE! :D Już się nie mogę doczekać następnego :**
    @Epic40713354 <3

    OdpowiedzUsuń
  24. WOW! TO JEST PO PROSTU ŚWIETNE! CZEKAM NA NN :)

    OdpowiedzUsuń
  25. WOW! no nie wieże ale ona ma odwagi i mówię a raczej piszę że bardzo dobrze zrobiła. Nie wiem co odpowie Justinowi dlatego z niecierpliwością czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  26. jejcia! ♥ rewelacyjny ♥ czekam na kolejny ☻

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaczęłam czytać tego bloga dziś rano i jest MEGA . Nie mogę się doczekać nn . ♥

    OdpowiedzUsuń
  28. W moich marzeniach On przychodzi, uśmiecha się niczym słońce. Przytula delikatnie, ale z siłą herosa i szepcze cichutko: "wszystko jeszcze będzie dobrze''. Zamkniętymi oczami wpatruje się w niego chcąc w to wierzyć ...i wierzę.

    Jeżeli zainteresował Cię ten kawałek, to serdecznie zapraszam na http://do-not-say-anything.blogspot.com/.

    Mam nadzieję, że wpadniesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham te opowiadanie :3 Czekam na kolejny rozdzial! Świetnie tłumaczsz <3 /@ineedhoranhug

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny , jak każdy ♥ / heeeart_breaker

    OdpowiedzUsuń
  31. wow, świetne. Ja też zaczynam dziczeć razem z Justinem :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham to opowiadanie prosze dodaj dziś bo o 0.00 wyjeżdżam na 2 tygodnie a nie przeżyje chyba jak nie przeczytam kolejnego prosze PROSZE!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetnie tłumaczysz. Zawsze wszystko można łatwo zrozumieć i czyta się jakbyś to ty była autorką. Tylko pozazdrościć znajomości języka.
    La♥ren

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetnie tłumaczysz <3 Uwielbiam to czytac nie moge sie doczekac na nastepny Aww *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. To opowiadanie powinno się znaleźć w dziesiątce najlepszych opowiadań z udziałem Justina Biebera. Według mnie jest na równi z dangerem, o ile nie jest oryginalniejsze. Twoje tłumaczenie jest naprawdę dobre. Nie chcę na ciebie naciskać, ale.. dodawaj nowy, kiedy będziesz mogła! :) / Alex xx

    OdpowiedzUsuń
  36. Ahcskavdkahdjs wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń