czwartek, 13 czerwca 2013

Chapter Four - “Leave me alone!”

koniec rozdziału trzeciego *
''To jest obrzydliwe, smar jest na mojej ręce!'' zawołała. Banan ześlizgnął jej się z ręki po czym prawie spadł na ziemię, powodując u mnie głębokie, niemal zwierzęce jęki.

''Ups, i prawie go zrzuciłam'' Zawołała, zupełnie nieświadoma tortur, jakie mi robiła. Było coraz goręcej z każdą sekundą kiedy Lily starała się wyciągnąć prezerwatywę z banana. Nigdy nie myślałem, że kiedykolwiek będę zazdrosny o banana, ale teraz jestem.

''Uh.. muszę skorzystać z łazienki'' Jęknąłem przed zauważeniem że teraz nie czas, aby wstać. Ona na pewno zobaczy moje ogromne wybrzuszenie, które powstało w moich spodniach. Na szczęście zatrzymała mnie od tego.

''Nie! Musisz włożyć prezerwatywę na banana'' zachichotała, wręczając mi banana wraz z wciąż zapakowaną prezerwatywą. Zmarszczyłem brwi, nie chcąc nawet dotykać prezerwatywy. Albo to, albo konieczność wstania.

Tak więc, otworzyłem prezerwatywę i wsunłąem ją na banana.

''Gotowe'' powiedziałem, umieszczając banana na stole przede mną. Moje ręce drżąły z podniecenia, gdy zauważyłem, Lily patrzącą na mnie. Przysięgam, widziałem iskrę pożadania w jej oczach, tak jak wczoraj.

Chciałem coż zrobić, ale nie miałem pojęcia, co dokładnie. Chciałem uwolnić moje pożądanie na niej, to była jedyna rzecz, której byłem pewien. Ale nie mogłem położyć jej na stole, zdjac z niej ubrań i zaszyć się głęboko w jej wnętrzu na oczas całej klasy.

Po raz tysięczny, w tym tygodniu, zadałem sobie to samo pytanie, byłem prawiczkiem, nie powinienem myśleć w ten sposób. To nie miało sensu.

Napięcie między mną a Lily nadal rosło, a pan Jensen nadal mówił o chorobach przenoszonych drogą płciową. Koniec lekcji zbliżał się i to stawało się coraz bardziej niewygodne. To nie zniknie a ja nie długo będe musiał wstać.

Był tylko jeden sposów, żeby pozbyć się mojego ''małego'' problemu, musiałem zrobić to w łazience. Nigdy nie robiłem tego w takim miejscu i miałem nadzieje że nie będe musiał robić, Niestety, im dłużej patrzyłem na Lily, ten problem się powiększał.

''Wszystko w porządku?'' glos obok mnie szepnął. Odróciłem głowę w stronę Lily i skinąłem głową, przed przeżuceniem mojej uwagi znów na pana Jensena, i tak nie miałem pojęcia o czym mówi.

Lily musiała zauważyć mój niepokój, bo przez ostatnie pięć minut lekcji, czułem jej wrozk na mnie, raz na jakiś czas. Dopóki nie zdecyduje spojrzeć się na moje krocze...

W końcu zadzwonił dzwonek i wszyscy uczniowie szybko wstali, zawieszając swoje torby na ramieniu, przed wyjściem z klasy. Ja jednak wstałem powoli i czekałem aż wszyscy opuszczą klasę. Lily poszła za wszystkimi i rzuciła ostatnie spojrzenie w moją stronę.

To był  mój sygnał do opuszczenia klasy. Rzuciłem się przez korytarz w stronę łazienki. Kiedy miałem wejść do środka, zostałem popchnięty do tyłu za mój plecak, który zaraz potem upadł na podłogę.

Ktoś złapał mnie za ramiona, spychając mnie na ścianę za mną. Moje oczy rozszerzyły się w szoku, musiałem trzymac moje oklulary by nie spadły na ziemię gdy byłem popychany do ściany.

Zamrugałem oczami idząc moje otoczenie; Brad, Kevin i trzech innych chłopaków, pewnie z drużyny koszykarskiej, otoczyli mnie, a złe uśmiechy wkradły się na ich twarze. Korytarz był pusty, proszę nie znowu!

Całe moje ciało zaczęło się trząść, nie mogłem nic na to poradzić. Oni zrzucili mnie ze schodów, na litośc boską! Od razu poczułem ból w plecach przypominając sobie to zdarzenie, ból jeszcze nie minął. Plus zepsuli moje najlepsze okulary, a miałem tylkow dwie pary. Byłbym w tarapatach gdyby zniszczyli te.

''I kogo my tu mamy'' Brad uśmeichnął się ''Jak miło Cię znowu widzieć''

Jego przyjaciele wybuchli śmeichem na jego sarkastyczny komentarz, a ja po prostu ciągle patrzyłem na niego w lęku, oczekując, kolizji jego pięści z moją twarzą, w każdej chwili.

Nagle jego wzrok spadł. Uniósł brwi, a jego uśmiech wzrastał. Nie zajeło mi dużo czasu do odkrycia na co się patrzy, byłem czerwony jak burak.

''Chłopaki'' odezwał się '' Wygląda na to że Bieber jest troche podekstytowany!''
koniec rozdziału trzeciego


Lily Brooks

Jego ręce były wszędzie, na moich biodrach, udach, brzuchu. Pieszcząc moją skórę , drażnił mnie, aż nie mogłam tego znieść. Jego wilgotne usta zostawiały pocałunki wzdłuż mojej szyi, jego język, przesuwał się po wrażliwej skórze, wysyłając miliony dreszczy.

''Jesteś taka piękna'' mruknął na mojej szyi, zanim pozwolił ręce podróżować do mojego stanika.

Jego zaciśnięte palce wsunął pod lewym paskiem mojego stanika, powoli ściągając go przez moje ramię. Poruszył głową by mógł pocałować skórę pod ramiączkiem.

Moje ręce znalazły jego gruby, złoty zamek. Lekko im szarpnęłam zdobywając gardłowy jęk od niego. Uczucie mrowienia wybuchło w mojej dolnej części żołądka na dźwięk jego jęków, przyciągnęłam go jeszcze bliżej owijając swoje nogi wokół jego bioder.

Jego druga ręka ściągnęła drugi pasek, a jego usta połączyły się ze skóra nad moim obojczykiem. Pociągnął skórę zębami i zaczął ją ssać, powodując u mnie długi jęk.

Moje plecy ułożyły się w łuk, cicho prosząc go by odpiął stanik. Uśmiechnął się na mojej skórze, a jego piwne oczy patrzyły się w moje. Jego oczy były pełne pożądania, przesunął ręce w dół moich pleców, złośliwie wolno.

''Proszę'' błagałam, czując potrzebę zwilżenia moich warg.Nie potrzebowałam tylko by zdjął mój stanik, potrzebowałam by mnie również zadowolił. Moje ciało drżało z podniecenia, kiedy jego palce znalazły zapięcie, jego wzrok nie opuszczał mojego. Rozpiął stanik wolno, przed wyjęciem ręki.

Jego usta znalazły czubek mojej piersi, umieszczając pocałunki na ogrzanej skórze. Jego dłoń chwyciła przód stanika i powoli pociągnęła w dół ostatecznie uwalniając moje piersi. Moje sutki były już twarde, zmuszając go do jęku.

Szybko rzucił mój biustonosz na drugą stronę pokoju przed tym jak jego usta ogarnęły mój prawy sutek . Jego ciepłe, wilgotne i delikatne usta zaczęły ssać go.

''O, kurwa!'' zaklęłam, zaciskając uścisk tak że jego krocze było dociskane do mojej ''kopalni''. Czułam jego penisa przez spodnie i nie mogłam doczekać się aż znajdzie się we mnie. Byłam na to taka gotowa, a on ledwo mnie dotykał.

Jego druga ręka pracowała na mojej drugiej piersi, ściskając moje sutki między kciukiem a palcem wskazującym. Otworzyłam moje usta, prosząc by przestał.

Spojrzał na mnie przez chwilę, zanim ściągnął okulary i złączył nasze usta. Domyśliłam się że musiał rzucić okulary gdzieś bo nagle jego ręce znalazły się na moich biodrach, ściskając je.

Nie można nawet opisać jak bardzo odczuwalna była jego klatka piersiowa na moich piersiach. Położyłam swoje ręce na jego twardy brzuch i powoli zaczęłam przesuwać je w dół, w kierunku spodni. W końcu dotarłam do jego zamka w pasku, odpinając go.

Położyłam swoje palce na jego biodra i powoli zaczęłam zsuwać spodnie w dół, zostawiając go zaledwie w bokserkach. Wycofał się językiem, zostawiając ostatni pocałunek na moich ustach, całując moją szyję, kierując się w stronę moich piersi, później przez brzuch aż dotarł do moich majtek.

Moje oczy rozszerzyły się gdy zrozumiałam, co chciał zrobić, jęknąłem w myślach. Skinęłam głową, pozwalając mu na to. Jednym szybkim ruchem zdjął je, rzucił w bok i spojrzał w moje oczy zachłannie.

''Nie jestem tak niewinny jak myślałaś, prawda?'' Wychrypiał. Pochylił głowę, jego język udał się prosto do mojej łechtaczki. Moje biodra podskoczyły ponownie, nie mogłam opanować moich krzyków podniecenia, gdy jego usta pożerały moją kobiecość.

''Lily?''

Moje oczy otworzyły się, odsłaniając ciemną sypialnię. Oddychałam ciężko, czując się nie zupełnie na miejscu. Mój wzrok padł na dziewczynę stojącą w drzwiach, moją piętnastoletnią siostrę, która obudziła mnie z intensywnego snu o seksie.

''Ally!'' Wykrztusiłam

Rzuciła mi dziwne spojrzenie przed otwarciem drzwi nieco szerzej, dzięki czemu więcej światła wpadło do mojej sypialni.

''Zastanawiam się, czy mogę pożyczyć twoje kosmetyki. Idę na imprezę'' powiedziała przed wejściem do mojego pokoju, włączając światło. Jęknąłem , zaciągając kołdrę na głowę, by pozbyć się rażącego światła.

''Która godzina?'' Zapytałam

''Dwudziesta druga'' odpowiedziała, kiedy wyciągnęła moje kosmetyki z szafki.

''Godzina dwudziesta druga?'' powtórzyłam,naciągając kołdrę na głowę ponownie. ''Zwariowałaś? Masz piętnaście lat! Mama cię zabije jeśli dowie się o tej imprezie''

Zatrzymała się przed lustrem i wzięła mój eyeliner. ''Ona nie musi wiedzieć'' powiedziała nonszalancko, malując czymś oczy.

Widzisz, Ally była, przeciwieństwem mnie, przygodowa, buntownicza i towarzyska. Ona zawsze chciała być popularna, i domyślałam się że ta akcja należała do jej planu stania się popularną. Ja, nigdy nie starałam się być popularna, chodź muszę przyznać że trochę byłam.

Ally też była trochę popularna. Miała wielu przyjaciół, a nawet kilku chłopaków, tylko suki z jej roku, nie za bardzo ją lubią. Może dlatego że Ally, nie musiała nosić biustonoszów push-up i przedłużanych włosów, w przeciwieństwie do nich. Byłam pewna że jej po prostu zazdrościły.

''Nie powiesz mamie i tacie, prawda?'' spytała, odwracając się do mnie. Westchnęłam potrząsając głową. Ally i ja zawsze się kryłyśmy, nawet jeśli nie pochwalałam większości pomysłów.

''Nie rób nic głupiego Al'' ostrzegłam ją. Przewróciła oczami, umieszczając eyeliner w pudełku.

''Nie zrobię, mamo'' odpowiedziała sarkastycznie, gdy zaczęła dalej się malować.

Moja głowa spadła znów na poduszką, czułam się bardzo zmęczona, chociaż była dopiero dwudziesta druga. Nie mogłam uwierzyć że rzeczywiście miałam sen o seksie z Justinem. Sama myśl o tym że leży na mnie spowodowała dreszcze spływające po moich plecach.

I Boże, jak on na mnie spojrzał oczami pełnymi pożądania przez swoje okulary. W moim śnie jego klatka piersiowa była idealna, ciekawe jak było na prawdę.

Westchnęłam, wiedząc że nic tych rzeczy nigdy się nie wydarzy. Justin jest zbyt niewinny, nawet wątpię czy kiedykolwiek odczuwał pociąg do dziewczyny. Jestem sfrustrowana, ledwo mogłam oderwać od niego wzrok a on nie okazywał w ogóle zainteresowania. Mam dość marzenia o nim w ten sposób.

Jestem pewna, że byłby oburzony, gdyby wiedział w jaki sposób o nim myślę. Myślę, że nigdy nie chciał by mnie widzieć. Stephanie miała rację, Justin był typem faceta, który mógł być członkiem komisji abstynencji, aprobując jakiejkolwiek fizycznej miłości przed ślubem.

''Cóż, jestem na zewnątrz'' Ally ogłosiła, przerywając moje myśli.
''Dobrze, baw się dobrze'' uśmiechnęłam się, wciąż nie wiem jak wstanę z łóżka, a miałam zabrać się do mojej pracy z matematyki. Postanowiliśmy z Justinem podzielić pierwszą część zadania na dwie części. Chcieliśmy połączyć je jutro w szkolnej bibliotece.

''Dziękuje'' Ally mruknęła przed wyjściem z pokoju, zamykając za sobą drzwi.

Przeczesałam ręką moje włosy, moje oczy skanowały pokój w poszukiwaniu mojego zeszytu, który znajdował się na podłodze. Jęknąłem i zgięłam się aby go podnieść, nie chcąc opuścić mojego łóżka, aby uzyskać tą pieprzoną rzecz.

Cały czas starałam się skupić na kwestiach matematycznych, ale nie dałam rady. Justin zajmował w moim umyśle dużo miejsca, uniemożliwiając mi robienie czegoś innego.

Tak więc spędziłam roztargniony czas z funkcją masy prawdopodobieństwa aż zasnęłam o pierwszej w nocy, a moja głowa spoczywała na notatkach. Efekt jaki miał na mnie szkolny nerd...

Dźwięk klaksonu było słychać z zewnątrz zaraz po tym jak, miałam ostatnią łyżeczkę śniadanie w ustach. Szybko umieściłam miskę w zmywarce, po czym chwyciłam swoją torbę.

''Miłego dnia kochanie'' moja mama zawołała gdy byłam w drodze do drzwi. Mrucząc szybkie dziękuję, otworzyłam drzwi, aby zobaczyć Stephanie, czekającą na mnie w swoim Fordzie Fiesta.

Pobiegłam w stronę samochodu- ponownie padał deszcz.

''Zajęło Ci to dużo czasu'' Stephanie zażartowała, kiedy wsiadłam do samochodu, zamknęłam drzwi pasażera za mną. Przewróciłam oczami figlarnie i zapięłam pasy bezpieczeństwa gdy Stephanie odpaliła silnik.

''Więc'' Stephanie zaczęła gdy wyjechałyśmy z mojej ulicy ''Czy słyszałaś o Bradzie?''

Pokręciłam głową i zmarszczyłam brwi, to nie może być dobre, Gdy chodziło o Brada to zawsze była zła wiadomość, zwłaszcza, gdy jego działania związane były ze mną.

''Wczoraj uprawiał seks z Lauren w klasie pani Braswell'' zachichotała, moje usta się otworzyły.

''Lauren? To znaczy Lauren Snyder?'' zapytałam z niedowierzaniem. Nigdy nie spodziewałam się że Lauren zrobi coś tak głupiego jak to. Oczywiście, nie była jedną z mądrzejszych dziewczyn w szkoła- ale z Bradem? W klasie?

Stephanie kiwnęłam głową na znak potwierdzenia ''Brad chciał pokazać twojemu nerdowi, czego nie mógł dostać. Podobno Justin szedł korytarzem z wzwodem, chciał załatwić to w łazience. Brad zrobił niezłe show wokół niego''

''C-co?'' zapytałam w szoku '' Justin miał wzwód w szkole?''

Stephanie zachichotała na moją reakcję ''Tak. Według Brada, Justin był zbyt podekscytowany podczas edukacji seksualnej. Mogę sobie wyobrazić jak zakłopotany musiał być Justin!''

Byłam pewna że moja szczęka dotyka teraz ziemi. Moja głowa była zajęta przez Justina, który trzymał nerwowo swoje ręce na biologii. Kiedy wsunęłam prezerwatywę na banana, przysięgam, słyszałam jego jęk. Najpierw myślałam, że tyko sobie to wyobraziłam. Ale teraz...

Nagle poczułam się dziwnie, przesuwając się w moim miejscu na myśl, że go znowu zobaczę. Tak, byłam podekscytowana przed. Ale nie byłam pewna, czy mogę na niego spojrzeć nie myśląc o jego penisie. To było takie złe.

''W każdym razie, Brad pchnął Lauren na szafki i zrobili to przed oczami Justina. On uciekł jednak prawdopodobnie był zbyt zakłopotany, aby oglądać Brada z Lauren w klasie. Mówiłam Ci Lily, Justin jest pieprzonym Bogiem seksu''

''Steph, nawet tak nie mów'' syknąłem, uderzając jej ramię.

Stehanie uśmiechnęła się, koncentrując się na drodze ''To obrzydliwe co Brad i Lauren zrobili. Co jest śmiesznego w chorobach przenoszonych drogą płciową? Chyba nigdy nie zrozumiem.''

''Ja też nie'' mruknęłam, obserwując wodę na ulicy, która rozpryskiwała się gdy po niej jechałyśmy.

Deszcz miał w sobie coś przygnębiającego, pasowało do moich myśli o Bradzie i jego nie kączącej się przemocy. Kiedy byłam u Justina cztery dni temu, wiedziała, że coś się z nim stało.

Widziałam Brada, krzyczącego na Justina za nieodrobioną pracę domową, najgłupszy powód jaki można wymyślić. Brad był kretynem. Zmuszanie chłopaków takich jak Justin do odrabiania jego prac domowych było po prostu... głupie. Justin nie mógł się bronić. Byłam pewna, że kiedy próbował to zrobić, natychmiast tego żałował.

Nienawidził siebie za spacery z dala od nich. Czułam że nie powinnam się o to martwić- to nie była moja sprawa. Ale ja już nie mogę tego robić, nie mogłam oglądać Brada znęcającego się nad Justinem. Justin cierpiał- musiał cierpieć. Justin wyglądał tak dziwnie, po wpuszczeniu mnie do swojego mieszkania, musi mieć powód.

I jak powiedziała Stephanie, Justin musiał być zakłopotany. I rzeczywiście zrobiło mi się go żal.To musiało być bardzo widoczne dla Brada. Ale dlaczego Justin był podekscytowany? To pytanie zajmuje mój umysł od samego początku, przez co nie mogę skupić się na zajęciach.


''Gotowe'' Uśmiechnęłam się, umieszczając mój długopis na stole, przypatrując się mojej części zadania matematycznego przed przekazaniem go Justinowi, który siedział na przeciwko mnie na jednej z ciemnych drewnianych ławek, w naszej bibliotece.

''Świetnie, teraz musimy tylko złączyć to rzem, żebyśmy mogli oddać to jutro''Powiedział Justin, biorąc moje zadania z matematyki.

Zauważyłam że się nie jąkał, przynajmniej na razie. Pracowaliśmy nad tym trzy godziny, teraz jestem pewna, że szkoła była całkowicie pusta, z wyjątkiem nas, niektórych nauczycieli i woźnych. Zrobiliśmy dużo dodatkowej pracy, uporządkowując nasz projekt i wkładając wiele wysiłku w wyjaśnienie rozkładu dwumianowego.

Mimo, że była to mała część naszego projektu, to część, w której trzeba było wyjaśnić temat. Jeśli mam być szczera, nie byłabym zadowolona nawet z B, i jestem pewna że Justin podziela moje zdanie.

Jego oczy skupiły się na notatkach, które leżały przed nim, brwi zmarszczył w koncentracji. Wyglądał tak słodko.

Na szczęście, Brad nie prześladował go dzisiaj. Nie sądzę, że Justin byłby wstanie sobie z tym poradzić. Mimo, że tego nie pokazywał, czułam że, był bardzo skrępowany. Musiał słyszeć szepty na korytarzach. Cała szkoła wiedziała. Nawet widziałam kilku uczniów patrzących na niego, i szepczących jakieś rzeczy to swoich znajomych.

Podczas przerwy na lunch, Claire musiała zacząć

''On jest frajerem. Jak można pracować z kimś takim, Lily?''

Cała grupa się zaśmiała. Nie powiedziałam nic. Wtedy, denerwująca Louisa, jak zawsze musiała, coś powiedzieć, tak samo jak jej najlepsza przyjaciółka.

''Nikt nie dba o niego w każdym razie. On jest po prostu żałosnym kretynem''

Wszystkimi siłami, które zebrałam w sobie, powstrzymywałam się od wstania i uduszenia jej. Justin jest na prawdę wspaniałą osobą, ale wydaje mi się, ze jestem jedyna osobą, która to dostrzega.

Patrzyłam na Justina, jego oczy nadal były skoncentrowane na notatkach.

''Justin'' zaczęłam, zwracając jego uwagę. Jego oczy spotkały się z moimi, posyłając mi pytające spojrzenie.

''Co się stało wczoraj, między tobą a Bradem?''

Nastała zimna cisza gdy moje słowa opuściły moje usta. Wydawało mi się, że nie wie co powiedzieć, patrzył się na mnie jak na ducha. Widać było ból w jego oczach. Chciałam mu pomóc, ale wiedziałam, że nigdy na to nie pozwoli.

''N-nic'' w końcu powiedział, potwierdzając to, co już wcześniej myślałam, że nigdy nie pozwoli mi sobie pomóc.

''Wiem, że nie chcesz mi powiedzieć, ale po prostu chce ci pomóc''

On milczał, tym razem zrywając nasz kontakt wzrokowy. Nie, nie będzie mnie ignorował.

Sięgnęłam ręką, chwytając go by zwrócił na mnie uwagę po raz kolejny. Ciarki przeszły po mojej ręce, gdy go dotknęłam, mój oddech utknął w gardle. Jego głowa się podniosła, znów złapaliśmy kontakt wzrokowy.

''Nienawidzę widzieć się w ten sposób'' wyznałam.

Spojrzał w dół na ręce, patrząc przez chwile w moje oczy. ''Nic się nie stało, nie musisz się martwić''

Cofnął swoją rękę, szybko chowając notatki do plecaka.

''Justin, ja tylko staram się-''

''Połączę te rzeczy razem, i przyniosę to jutro'' wyjęknął, przerywając mi. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, on już wstał z krzesła, kierując się do wyjścia.

''Justin!'' Mój głos odbijał się echem po szkolnym korytarzu. Zanim zdążył zejść po schodach, złapałam go za ramię, zatrzymując go.

''Zostaw mnie w spokoju!'' Krzyknął, odwrócił się, łapiąc mnie z zaskoczenia. Spojrzał wściekły i zdenerwowany. Nie wiedziałem, co powiedzieć, bo w tej chwili wyglądał jak on naprawdę mnie nienawidził.

''Moje problemy to nie twoja sprawa, Lily'' powiedział. Odwrócił się i zbiegł po schodach. Część chciała pójść za nim, pocieszyć go, przytulić. W głębi duszy wiedziałam, że najlepiej zostawić go w spokoju na chwilę, mimo że nie chciałam.

Westchnęłam i usiadłam na jednym ze stopni schodów, podciągając moje kolana do podbródka. Miał racje, jego problemy to nie moja sprawa. Ale chciałam żeby były moją sprawą. Nie znałam Justina za dobrze- cholera, ja w ogóle go nie znałam. Chciałam mu pomóc ale nie wiem jak.

Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek jeszcze zechce ze mną rozmawiać. Chęć uderzenia się w czoło rosła z każdą minutą, byłam taka głupia. Musiałam zdobyć jego zaufanie.

Wszystkie te pytania- one mnie zabijają. Nie mogłam zostawić ich bez odpowiedzi, to na pewno


___________________________________________

Lily chce pomóc Justinowi, lecz on nie chce jej pomocy.
Co sądzicie o rozdziale?

Kilka spraw:
1. Jak widzicie na początku pojawił się koniec rozdziału trzeciego, jak wiecie wstawiałam ten rozdział bez sprawdzania z jbff więc nawet nie wiedziałam że ucięłam koniec, przepraszam.
2.Opowiadanie zostało przeniesione na jbffp, jeszcze dokładnie nie wszystko działa ale mam wszystkie rozdziały, które napisała SwagOnJuju, wiec rozdziały będą pojawiać się normalnie.
3. Co do pojawiania się rozdziałów, na prawdę nie mam nic przeciwko gdy pytacie się kiedy będą nowe lecz irytujące jest to jak jedna osoba, co kilka minut pyta o to samo a mnie nawet w tedy nie ma na twitterze czy asku, spokojnie, zapytajcie raz, na pewno Wam odpowiem, nie wiem kiedy ale odpowiem, nie spędzam całego dnia w internecie.
4. Zbliżają się wakacje, więc rozdziały będą pojawiać się częściej.
5. Propo wakacji, będę miała więcej czasu więc wpadałam na pomysł by zacząć tłumaczyć następne opowiadanie. Macie jakieś pomysły jakie opowiadanie mogło to by być? ( podawajcie nazwy lub linki, oczywiście z języka angielskiego, najlepiej żeby było oryginalne ( chodzi mi o oryginalną historię)).
6.Zapisywać się do informowanych możecie tutaj. Tutaj natomiast możecie zostawiać adresy swoich blogów a tutaj adresy do innych tłumaczeń.
7.Mój twitter @luvmyjdb Mój ask @JustLoveLaught
8. Ktoś zaczął kopiować opowiadanie SwagOnJuju, zmienił w całej hstorii tylko imiona bohaterów, tak nie może być, dlatego proszę Was o zgłoszenie tego opowiadania, jeśli nie wiecie jak to zrobić piszcie, wszystko Wam wyjaśnie. Nie pozwólmy by dziewczyna kopiowała opowiadanie Pauliny!


 Bardzo chciałam Wam podziękować za 19 Komentarzy pod poprzednim rozdziałem ♥
Za ponad 5K wyświetleń w tak krótkim czasie ♥
9 osób obserwuje bloga a 23 osób wpisało się n listę informowanych ♥
  

STRASZNIE DZIĘKUJE ZA MIŁE KOMENTARZE, STRASZNIE MOTYWUJĄ, KOCHAM WAS ♥

CZYTAM=KOMENTUJE

17 komentarzy:

  1. Detka_BieberPl14 czerwca 2013 00:08

    rozdział jak zawsze rewelacja kocham to proszę o kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle niesamowity. <3
    Czekam na następny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju ona chyba sie w nim zabujala suuppper rozdzial genialne zycze weny na nn czekam i czytam @PolishBelieberW

    OdpowiedzUsuń
  4. Justin pozwól sobie pomóc, no! Ale z drugiej strony dla niego to też musiało być krępujące..
    Nie mogę się doczekać kolejnego :) xx
    Buziaki <3

    @aania46

    OdpowiedzUsuń
  5. wow *O* nie mogłam się oderwać od tego rozdziału <3 niech On da sobie pomóc, no! Lily chce dla Niego dobrze... :)
    czekam na next <3

    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przeżyłam to tutaj chyba bardziej niż Justin hahahahah
    Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś wyczuwam, że to opowiadanie nie będzie należało do grzecznych.
    Nie mogę się doczekać kolejnego.
    - M.

    OdpowiedzUsuń
  8. eeeeeeej !!! oni sie nie moga klocic xdd a ona mogla by pojsc teraz do domu Justina i z nim pogadac...hmm.. fajnie by bylo ^_^

    OdpowiedzUsuń
  9. Zadziora z niego, haha :D B fajny rozdział, czekam na kolejny xo @Julia_S_1d

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział naprawdę świetny:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham to Opowiadanie, ciebie tez kocham za to że tłumaczysz <3 Czekam na nn twoja fanka @Bieberowa103 <3 Follow back na twitterze? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział, mam nadzieję, że szybko pojawi się następny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. -Rozdział jest jak zwykle ŚWIETNY!!! Już nie mogę doczekać się nowego rozdziału ♥♥♥ Uzależniam się♥ Błagam dodaj jak najszybciej NN♥♥♥
    ~~~
    A jakbyś mogła wpadłabyś do mnie :
    http://doyoulovemejustin.blogspot.com
    http://dangerous-meen.blogspot.com
    http://friendship-or-love-or-something-more.blogspot.com : i tak wiem że nikt nie wejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  14. rozdzial jest abxksnalxnk *.* kochan kazdy w zasadzie ale to szczegol ^^ kocham kocham kocham cie za to ze to tlumaczysz i mam nadzieje, - mam WIELKA nadzieje ze dodasz dzisiaj albo jutro nastepny rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  15. hahahhaha,zazdrosny o banana xd biedny Justin się podniecił..;p ale cham z tego Brada -.- ale ta dziewczyna ma fantazje ;D

    OdpowiedzUsuń