niedziela, 7 września 2014

Chapter thirty: “Thank god, you’re still here!" part 2

Justin Bieber

"Więc ja na to nie! Nie możesz tego zrobić! Ale ona nie chciała słuchać. Więc zostałyśmy aresztowane. Grace jest taka dziwna, ale kocham ją za to. Myślę, że spodoba ci się. Ona jest naprawdę miłą dziewczyna. Prawie tak ładną jak ja!" Brogan pokazała mi kciuka w górę, gdy szliśmy w stronę domu. Czerwone kubki pokrywają zieloną trawę trawniku Grace, gdzie bawiła się grupa młodzieży, pijąc coś i śmiejąc się, pachniało czymś czego nigdy wcześniej nie czułem.

"Zioło" Brogan powiedziała, odpowiadając na pytanie,którego nawet nie zadałem. "Powinieneś kiedyś spróbować. To jest dobra rzecz."

"Nie, dziękuję" odpowiedziałem tylko, wchodząc do wnętrza domu.Głęboki bas z jakiegoś utworu wypełnia moje uszy, co sprawia,że mam ochotę zakryć uszy. Dlaczego ludzie muszą słuchać muzyki tak głośno?

Szybko rozejrzałem się, co najmniej osiemdziesiąt procent osób w domu było pijane. Ludzie tańczyli, a raczej skakali jak kompletni idioci. Pary albo mocno się o siebie ocierali albo jedli swoje twarze jak hamburgery. Hmm, hamburger...

"Brogan" usłyszałem kobiecy głos krzyczący po drugiej stronie pokoju. "Brogan, tutaj!" Dziewczyna przyszła do nas na boso, trzymając jej obcasy w lewej ręce.Rzuciła się na szyję Brogan, piszcząc jak by po prostu wygrała na loterii.

"Hej kochanie! O mój Boże, co się stało?!" Brogan zapytała piskliwym głosem, dając mi natychmiastowy ból głowy. A może to z powodu głośnej muzyki. Nie mogłem tego powiedzieć.

Dziewczyna odsunęła się i spojrzała na swoją rękę. "To - uh, było takie żenujące! Upadłam, bo nie mogłam już chodzić prosto" zachichotała. "Więc zdjęłam ich. Ale to naprawdę nie ma znaczenia, bo tylko raz straciłam równowagę. Tak irytujące!"

Wiesz, co jest irytujące? Ty. Ale, oczywiście, ty tego nie wiesz. Zamiast tego, posłałem jej uśmiech, gdy odwróciła głowę w moją stronę.

"Brogan... to twój chłopak? Dlaczego nie widziałem go wcześniej?!"Oczywiście znowu zaczęła piszczeć, przez to zacząłem się zastanawiać o co jej chodzi.


"Nie! On jest moim przyjacielem, jesteś szalona! Felicia, to jest Justin. Justin, to Felicia." Brogan przedstawiła nas sobie. Wyciągnąłem do niej rękę, chcąc ją uścisnąć, ale ona zupełnie to zignorowała i rzuciła mi się na szyję, i dała mi szybkiego buziaka w usta. Co...

"Miło cię poznać, Justin! Każdy przyjaciel Brogan jest moim przyjacielem!" Uśmiechnęła się, zanim odsunęłam się ode mnie, prawie tracąc równowagę.

"Jezus, Fel, nie musisz całować każdego faceta, którego spotkasz!" Brogan zachichotała.

Felicia zmarszczyła brwi, patrząc na nią obrażona. "Ale ja tylko starałam się być miła!"

Mogę już powiedzieć,że Felicia nie była najmądrzejszą dziewczyną w mieście. A może to był tylko alkohol w jej mózgu. Felicia odwróciła się do mnie ponownie, mrugając swoimi dużymi brązowymi oczami. Nie mogłem zaprzeczyć, że wyglądała dość widowisko z jej włosami upiętymi w koka i bardzo długimi nogami. Ale była jak Brogan. Felicia ledwo miała na sobie makijaż, który był pierwszą rzeczą, która wpadła mi w oko, ponieważ wszystkie dziewczyny wokół mnie mają więcej makijażu nić ubrania. Plus, miała na sobie sukienkę, która krzyczała "drogie". Miała klasę.

"Tak mi przykro!" Przeprosiła, zachowując się jakby właśnie popełniła największą zbrodnię w historii. "Nie myślałam. Przykro mi, że czujesz się nieswojo. Naprawdę przepraszam!"

"N-nie, to w porządku,"wyjąkałem, uderzając się psychicznie, w głowę za to,że się jąkałam.


"Nie, to nie jest! Udajmy, że nigdy nie zdarzyło się, ok? "Zapytała, kładąc dłoń na moim ramieniu.

"Brogan, ty dziwka!" inna dziewczyna rzuciła się na szyję Brogan. Natychmiast zaczął mówić o Bóg wie czym, ignorując Felicie i mnie całkowicie. Po prostu stałem tam, z rękami w kieszeniach dżinsów.Cała sytuacja była niezręczna. Zwłaszcza, gdy jakieś dziewczyny odciągnęły od nas Brogan bo miały jej do pokazania Bóg wie co.


"Może drinka?" Felicia zapytała. Myślałem o tym przez chwilę. Jeden kieliszek nie zaszkodzi. Poza tym, Felicia nie wygląda jak dziewczyna, która chce dostać się do spodni pianego faceta. Tak więc, skinąłem głową.

"Oczywiście." 


Lily Brooks

“It’s going down, I’m yelling Timbeeeerrrrr!” Stephanie i ja krzyknęłyśmy do mikrofonu, gdy pozostali uczestnicy karaoke śmiali się.

“You better move, you better dance!” Stephanie śpiewała. Nie mogłam nic na to pomóc i po prostu płakałam ze śmiechu.

Ludzie wokół nas zakryli uszy, a ja wciąż leżałam na podłodze, całe moje ciało trzęsło się ze śmiechu.Impreza była szalona. Myślałam, że to będzie najgorsza noc w moim życiu, kiedy zauważyłam Brada zaledwie dziesięć minut po przyjeździe, ale z niewielką pomocą alkoholu, wieczór zmienił się w coś dobrego.

 
"Chodź, Lils.Wstań!" Matt podniósł mnie. "Myślę, że za dużo wypiłaś." odparł mądrze.

"Jest w porządku, jest w porządku!" Zapewniłam go, wyciągając ręce od niego, aby pokazać mu, że jestem w stanie stać bez czyjejś pomocy. "Widzisz? Twoja impreza jest super! I te napoje są bardzo dobre, co w nich właściwie jest?" wzięłam kubek i powąchałam jego zawartość.

"Napój o smaku truskawki zmieszany z wódką. Wymysł mojej siostry. Powiem jej, że Ci się podoba!" Matt uśmiechnął się. Odchyliłam swoją głowę w tył i przechyliłam kubek, pijąc całego drinka od razu.

 
"Pożałujesz tego jutro, wiesz o tym, prawda?" Matt uśmiechnął się odkładając kubek.

"Nie!Ja wypiłam jakoś... cztery kubki? Może pięć. Ale na pewno nie więcej niż sześć!" broniła się.

"Pijesz dość dużo, muszę przyznać. Tej nocy, na imprezie Brada... ty i Justin byliście tak cholernie pijani!" Matt zaczął się śmiać na to wspomnienie

"Witam!" Powiedział nie kto inny jak Kevin, pojawiając się nagle obok nas i kładąc dłń na moim ramieniu. "Lily, Matt jak się bawicie?"

"Dobrze, bardzo dobrze. A ty jak się bawisz?" Matt zapytał grzecznie, choć przysięgam,że starał się go nie uderzyć.

 
"Tak, impreza jest super!" Kevin wykrzyknął entuzjastycznie. "Ale, uhm, przyszedłem, po Lily. Więc mogę pożyczyć na chwilę?"

"Hej!" dźgnęłam go palcem. "Matt nie jest moim właścicielem! Jestem niezależną jednostką, więc to pytanie powinieneś zadać mi!"

Chłopcy zaczęli się śmiać. "No chodź, muszę Ci coś pokazać" powiedział Kevin.

Wzruszyłam ramionami. "W porządku." Poszłam za nim, biorąc sobie nowy kubek z drinkiem, gdy mijaliśmy stolik z napojami, nie bardzo dbając o to co było jego zawartością. Szłam za nim lekko potykając się na schodach. Weszliśmy do pokoju, w którym siedziało sporo chłopaków i grali w karty, westchnęłam gdy zauważyłam między nimi nikogo innego niż Brada.

"Jesteś" uśmiechnął się, a jego wzrok spadł na moje ciało. Zaklęłam się w myślach za wybór tak krótkiej czerwonej sukienki.


"Co jest?" Zapytałam go, nonszalancko opierając się o komodę, która stała przy ścianie.Ten pokój to prawdopodobnie pokój rodziców Matta. Zastanowiłam się przez chwile, co by było, gdybym to ja zrobiła imprezę i ktoś tak po prostu wszedłby do pokoju moich rodziców. Byłabym prawdopodobnie martwa. Albo coś gorszego. Chwila, to nie możliwe.


"Nic. Tylko podziwiam Twój wygląd... ładna sukienka." Brad mrugnął do mnie, powodując dreszcze na moich plecach. Był taki przerażający.

"Wiem, prawda? Kupiłam ją wczoraj. Twoja dziewczyna mi doradziła." Nie udało mi się ukryć goryczy w moim głosie. Cóż, pieprzyć to. Nie obchodzi mnie to.

"Ally?" Zapytał, unosząc brwi. Ten skurwiel wie kim mówię?

"Czy ty tak po prostu przyznałeś, że ona rzeczywiście jest twoja dziewczyna? Bo przysięgam na Boga, że ​​będzie-"

"Nie, Lily. Ona nie jest moją dziewczyną. To byłoby naprawdę głupia decyzja z mojej strony, aby była moją dziewczyną. Oboje wiemy kogo chce najbardziej."

Przewróciłam oczami i położyłam kubek do ust, biorąc kolejnego łyka mojego drinka. Postanowiłam zignorować Brad i jego głupie próby flirtowania ze mną, a skupić się na alkoholu zamiast tego. Zrobiło się dośc głośno, wydawało się jakby wszyscy krzyczeli.


"Czy oni urządzili tam jakąś walkę?" Zapytał David, odwracając głowę w kierunku drzwi.

"Ty też to słyszysz?" Zapytałam go. Odłożyłam kubek- co było naprawdę zaskakujące, ponieważ ja praktycznie byłam uzależniona od substancji znajdującej się w kubku- otworzyłam drzwi, nic podejrzanego nie zauważyłam. Krzyki musiały dochodzić z dołu.

"Nie ma nikogo" wzruszyłam ramionami "Muszę siusiu, wrócę za chwilę"

Wymknęłam się z pokoju szukając drzwi prowadzących do łazienki. Musiałam machać ręką, by odgonić dym sprzed mojej twarzy. Czy ktoś tutaj do cholery palił?

 
Gdy w końcu znalazłam łazienkę od razu do niej weszłam i przemyłam twarz. Chciałam wytrzeźwieć ale to oczywiście nic nie dawało.


Głośny trzask pochodzący z dołu sprawił że podskoczyłam. Kurwa. Nie oznaczało to nic dobrego. Moje serce zaczęło bić szybciej. Moje ręce zaczęły się pocić. Zaczęłam kaszleć i od razu pobiegłam do sypialni, zobaczyłam,że Brad leży na ziemi. 


"Lily" wychrypiał się, unosząc głowę. "Dzięki Bogu, wciąż jesteś tutaj! Oni - ich nie ma!"

Przykucnęłam obok niego i owinęłam ramiona wokół jego tułowia, powoli podnosząc go, ponieważ nie mogłam ciągnąć go za ramiona. Technicznie mogłem. Ale to boli jak cholera.

"Spadłem na łóżko! Nie mogłem wstać, a oni uciekli! Zostawili mnie tutaj!"B rad wydawał się być w trybie pełnej paniki.

"Co się do cholery dzieje? Dlaczego zostawili cię tutaj?"

Brad skrzywił się, wyciągając nogę. "Nie, Lily. Nic nie rozumiesz!" Wtedy znowu stracił równowagę. Prawie upadł ponownie, ale szybko owinęłam ramiona wokół niego, trzymając go na nogach. "Coś jest nie tak z moją kostką. Nie wiem co się dzieje, ale musimy się stąd wydostać!"

 
Jego oddech przyspieszył, a on przeniósł ciężar ciała w stronę drzwi, jakby dając do zrozumienia, żebym szła w tamtą stronę. "My musimy się stąd wydostać!Teraz!"

Chciałam pociągnąć nas w stronę drzwi ale bezskutecznie, przez alkohol w moim ciele nie myślałam racjonalnie i nie miałam siły, zaczęłam kaszleć przez dym, który zaczął pojawiać się w pokoju.

"Czy jesteś głupia?!" Brad krzyknął. "Kurwa, dom się pali!Dym jest coraz gęstszy i gęstszy, to nas kurwa zabije! Zabije nas! Zabierz nas stąd Lily!" krzyczał Brad.

Rzeczy zaczęły spadać na podłogę, na dole wszystko się paliło.

"Lily" Brad krzyknął, przypominając mi o tym, że ja po prostu stoję tam z głupim wyrazem twarzy i ciężkim chłopakiem w ramionach. "Czy chcesz, tutaj umrzeć? Mamy szanse, nie możemy zginąć!"

"Ale- nie mogę po prostu znieść cię po schodach! Jesteś zbyt ciężki!" Łzy wypełniły oczy. Nie dlatego, że bałem się śmierci, ale z powodu dymu. Ledwo mogłem coś zobaczyć. Ale przez szare chmury dymu, mogłam dostrzec żółte płomienie, które wydawały się wchodzić po drewnianych schodkach schodów.

"O mój Boże, o mój Boże, o mój Boże!" Krzyczałam, wskazując na schodach. Łzy spływały po moich polikach. "Brad!Brad!Brad!"

 
Krzyczałam i wrzeszczałam nie wiedząc co robić, próbowałam otworzyć okno ale nie mogłam dać rady. Chciałam żeby Brad mi pomógł ale on leżał na ziemi i nawet ie mógł się ruszyć.Szybko spojrzałam na drzwi do których dochodził już ogień, zaczęło się robić strasznie gorąco.
W następnej chwili usłyszałam walenie do okna. Potem znalazłam się na podłodze obok Brada. Leżeliśmy obok siebie, odliczając końcowe sekundy.

Czułam,że nie mogę już oddychać. Było zbyt gorąco, a ja byłam zbyt wystraszona. Nie chciałam widzieć co dzieje się wokół mnie. Nie mogłam nawet powiedzieć, czy płomienie nie spaliły już drzwi. Nie chcę wiedzieć. Nie chcę tego czuć.
 

Ja nie chcę umrzeć.


__________________________________________
Tego się chyba nikt nie spodziewał prawda?

Jak minął Wam pierwszy tydzień szkoły? Ja zaczęłam liceum i jak na razie uwielbiam moją szkołę, trafiłam chyba na najlepszych nauczycieli, ludzie są strasznie mili i ogólnie aż miło chodzić do takiej szkoły :) 
Przypominam,że możecie zadawać pytania na moim asku (ask.fm/JustLoveLaught
Pomyślałam,że jeśli chcecie mogę wam tam napisać jakieś spoilery/cytaty z kolejnych rozdziałów, jeśli chcecie wiedzieć co będzie się działo :) Jeśli dość długo nie odpowiadam na asku, możecie napisać do mnie na twitterze (@luvmyjdb)
Niestety nie moge Wam powiedzieć na dzień dzisiejszy kiedy pojawi się kolejny rozdział, więc czekajcie na jakieś informacje na asku lub twitterze :) 


27 komentarzy:

  1. Kocham to ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. o Boze, co tutaj sie dzieje:o
    oby Lily wyszła z tego cało:(

    OdpowiedzUsuń
  3. o mój boże nie moge doczekać sie kolejengo rozdziału @luuvmybieberx

    OdpowiedzUsuń
  4. Boję sie o Lily

    OdpowiedzUsuń
  5. super...czekam na następny.Oby Lili nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie! jej się nie może nic stać! :(
    halo no.. :(
    cudo <3
    kocham<3
    @saaalvame

    OdpowiedzUsuń
  7. Co tu się dzieje?! Omb! Oby nic im się nie stało!
    Kocham to i nie mogę się doczekać nexta! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pitole... Niech ktoś ich uratuje
    Proszę

    OdpowiedzUsuń
  9. Pożar? Jakim cudem?
    Mam nadzieję, że nic poważnego im się nie stanie i po wizycie w szpitalu będą cali i zdrowi..

    OdpowiedzUsuń
  10. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, omb

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boże co się stanie z Lily?! Ciul z Bradem xD ważne, żeby Lily była cała! Jezu już chcę następny, noo! :/

    OdpowiedzUsuń
  12. o mój kochany Boże!
    nie nie nie nie nie
    Lily musi żyć, dnsjfdksjsndfj

    OdpowiedzUsuń
  13. O MOJ BOŻE :* TO OPOWIADANIE JEST GENIALNE ♥♥/cynus

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyjdzie calo, luzik hahahah :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Lily musi żyć ,czekam na następny rodział ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. O moj boze :c fajnie by było jakby Justin ja uratowal xd :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecam to opowiadanie http://boody-live.blogspot.com Naprawdę warto. Dopiero zaczyna, ale prolog jest niesamowity.;)

    OdpowiedzUsuń
  18. O MOJ BOŻE :CCC ona nie może umrzeć :c

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam na opowiadanie http://broken16heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzisiaj mija 3 miesiące od ostatniego rodziału,tłumaczysz jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ona chyba nawet nie czyta kom, chyba nie tłumaczy
    Czyli nie zostaje nam nic innego tylko poszukać innych opowiadań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. minely 2 miesiace a jesli zaineteresiwalabys sie troche to wiedzialabys dlaczego nie ma rozdzialu tak dlugo

      Usuń